Zima trzyma.
Pierwsze dni marca to porażka. Zima w rozkwicie. Śnieg, śnieg, tony śniegu i przeszywający mróz. W sumie jedyna korzyść z tego białego świństwa taka, że otula szczelnie rośliny i chroni je przed zimnem. Żądam, aby zima poszła w diabły, bo na nic zdadzą się dobre chęci. Nic nie da się robić, a nawet zwyczajnie nie chce. Wyglądam przez okno i patrzę na termometr na którym temperatura poniżej 20 stopni w nocy stała się czymś normalnym. Mimo tego mrozu wychodzę do ogrodu. I ciągle planuję i kupuję... Z tego wszystkiego w ostatnim tygodniu nabyłam kilkadziesiąt cebulek kwiatów. I już bym chciała je zasadzić, ale o tym mogę wyłącznie pomarzyć. Kupiłam mieczyki, irysy, dalie, iksje, co się dało. Końcówka zimy kręci się wokół zakupów i planowania. A jak tak dalej będzie, to pójdę z torbami ;)
Gacek wyszedł na taras.








To samo u mnie... śnieg i mróz i nic się nie chce :( Trzymaj się, aby do wiosny :)
OdpowiedzUsuńZima straszna...ale piękna;) trochę jej się terminy pomieszały, ale mnie jakoś nie rusza;) Niezłe zapasy poczyniłas- miałam kiedyś to co jest schowane pod opakowaniem ixia, ładnie było! U ciebie zapowiada się bajecznie!
OdpowiedzUsuńJa już wariuję. Wkurza mnie ta zima. Dzisiaj było trochę cieplej i jakby optymistycznej, ale kto to wie, co będzie jutro. Ale masz rację jak tylko wsadzę te wszystkie kwiatki w ziemię, jest szansa, że będzie niezwykle kolorowo :) A te coś pod iksją to sparaksis z rodziny kosaćcowatych, a ja uwielbiam wszystko co kosaćcowate :)
Usuń