Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2018

Porządki grządki.

Obraz
Niniejszym wszem i wobec ogłaszam nadejście kalendarzowej wiosny! Wraz z jej przybyciem zakończyłam konstruowanie płotków podpierających hortensje i chryzantemy. Nie przestraszyły mnie nawet chłodniejsze dni. Przyłożyłam się i uzyskałam wsparcie pomocnika numer 1, który wyciął dla mnie gałęzie. Metodą prób i błędów osiągnęłam perfekcję, a początkowe siermiężne ogrodzenie zniszczyłam i zrobiłam od nowa. Teraz podpory wyglądają, jak w wiejskim ogrodzie. Całość jest stabilna i na pewno wytrzyma kilka sezonów. Zamierzam jeszcze zrobić podpory pod astry bylinowe, aby uchronić je przed kładzeniem po deszczu. Najpierw jednak marcinki muszą urosnąć, a ja muszę znaleźć pomysł na wykonanie konstrukcji. Temperatura poszła w górę i opryskałam ekologicznym środkiem olejowym krzewy i drzewa. Używam Promanalu 60 EC, który chroni drzewa i krzewy owocowe oraz ozdobne przed szkodnikami, m.in. mszycami, przędziorkami czy misecznikami. Oprysk tym preparatem trzeba rozpocząć, tuż po zimie, później nie ma ...

W marcu jak w garncu.

Obraz
Już witaliśmy się z gąską, a tu ciach i po wiośnie przyszła zima. 16 stopni przeminęło z wiatrem i znowu minusy. Ale przecież to marzec... Jednak trochę zdążyłam ogarnąć rabaty bylinowe. Niestety w kilku miejscach pojawiły się chwasty i będę musiała poświęcić więcej czasu na pielenie. Wśród niechcianych roślin przodują tobołki polne, przymiotno białe, przytulia czepna, tasznik pospolity,  mniszek lekarski . W ciągu roku sporadycznie pojawia się żółtlica drobnokwiatowa, gwiazdnica pospolita, szczaw tępolistny, babka lancetowata  i szerokolistna, poziewnik szorstki, głodek żółty, rzepik szczeciniasty i tasznik pospolity . Jestem przeciwniczką niszczenia chwastów środkami chemicznymi. Polewanie wszystkiego Roundupem stawiam na równi z wypalaniem. Niszczymy wszystko, bo oprócz niechcianych roślin zabijamy i chciane i potrzebne organizmy. Jedyną metodą, którą  jestem w stanie zaakceptować jest wykopywanie, bądź wyrywanie chwastów. Może to staroświeckie, ale na pewno działa ...

Wiosna radosna.

Obraz
Przyszła wiosna. Jeszcze tydzień temu siarczyste mrozy, a dziś słońce i 14 stopni na plusie. Wczorajszy dzień spędziłam w ogrodzie porządkując rabaty. Ścinałam zeschnięte łodygi bylin i odsłaniałam już kiełkujące rośliny cebulowe. Praca trwa. Ogarnęłam część wschodnią i niewielki kawałek południowej strony. Tam właśnie pojawiły się chwasty, gdyż jesienią zapomniałam zasypać rabatę korą. Kora w moim ogrodzie pełni ważną rolę. Gliniasta gleba szybko wysycha tworząc skorupę, a odkąd jest ściółkowana, trzyma wilgoć. Zeschłe liście i badyle rzucam na stertę, której większość pójdzie do kompostowania. Dzisiaj zobaczyłam pierwsze efekty odsłonięcia rabat - zakwitły krokusy! Kwiaty zwabiły pszczoły z pobliskiej pasieki. Kocham to! Krokusy i trzmiel.  Ciemiernik i trzmiel.  Miniaturowe niebieskie irysy.  Żółte krokusy.

Zima trzyma.

Obraz
Pierwsze dni marca to porażka. Zima w rozkwicie. Śnieg, śnieg, tony śniegu i przeszywający mróz. W sumie jedyna korzyść z tego białego świństwa taka, że otula szczelnie rośliny i chroni je przed zimnem. Żądam, aby zima poszła w diabły, bo na nic zdadzą się dobre chęci. Nic nie da się robić, a nawet zwyczajnie nie chce. Wyglądam przez okno i patrzę na termometr na którym temperatura poniżej 20 stopni w nocy stała się czymś normalnym. Mimo tego mrozu wychodzę do ogrodu. I ciągle planuję i kupuję... Z tego wszystkiego w ostatnim tygodniu nabyłam kilkadziesiąt cebulek kwiatów. I już bym chciała je zasadzić, ale o tym mogę wyłącznie pomarzyć. Kupiłam mieczyki, irysy, dalie, iksje, co się dało. Końcówka zimy kręci się wokół zakupów i planowania. A jak tak dalej będzie, to pójdę z torbami ;)   Gacek wyszedł na taras.