Planowanie na śniadanie.
Cóż, zima trwa... i śnieg i mrozy wielkie zapowiadają. Jedyne, co jest możliwe w takiej sytuacji, to planowanie. Zrobiłam więc listę rzeczy, którą muszę wykonać w obecnym sezonie. A jest ich całkiem sporo... i niezbędna jest działalność pomocnika numer jeden i numer dwa, aby wszystkie te czynności zostały skreślone z listy. W pierwszej kolejności muszę opanować skarpę. Chcę ją otoczyć kamiennym murkiem, a to wymaga wielu zabiegów. W zeszłym roku już coś ruszyło, ale niestety pomocnik numer dwa nawalił... Po drugie chcę wypielić wszystkie krzewy i drzewa owocowe, a dodatkowo obsiać je kwiatkami, albo czosnkiem. Łubin, lak, wrotycz, nasturcja, czy naparstnica mają pozytywne działanie na drzewka owocowe, a dodatkowo cieszą oczy. A dalej... koniecznie zawiesić domek dla owadów, zrobić podporę pod powojnik i poidło dla ptaków, dokończyć ścieżki, zrobić wiatę śmietnikową, ach... jeszcze dosadzić jeżyny i borówkę amerykańską. Uff... oczywiście, to nie wszystko, ale reszta przy tym, to pikuś :) Czeka mnie rok intensywnej pracy, a na chwilę obecną lenię się i patrzę na mazurki, które tłumnie odwiedzają karmniki. Pysznie ;)



Plan ambitny, trzymam kciuki za pełną realizację! Ja też od kilku sezonów planuję domek dla owadów, może w tym mi się uda...;) Mazurki śliczne! Oby do wiosny!:)
OdpowiedzUsuńAmbitny :) A domek robisz sama czy kupisz? Ja postanowiłam kupić :)
Usuń