Luty podkuj buty.
Zima ciągnie się jak flaki z olejem. Mam wrażenie, że nigdy się nie skończy. Nie o to chodzi, że nie lubię zimy. A owszem lubię, ale... Ale szlag mnie trafia, że dzień jest taki krótki, że jest szaro, buro i ciągle ciemno, a większość czasu zamiast w ogrodzie spędzam w pracy. I ja się pytam, czy jest sprawiedliwość na tym świecie? Zaplanowałam wygrać w totoloto i rzucić posadę. Niestety na chwilę obecną plan nie został zrealizowany :) Koniec narzekania, bo jakby nie patrzeć do wiosny bliżej niż dalej. Nie widać niestety tego nawet po kotach, bo siedzą ogłupiałe w domu. Nawet nie siedzą, one się snują. Od czasu do czasu drą mordę, że chcą wyjść. Wyjść. Cholera, wyjdą za drzwi i łomoczą łapami smarując szybę i już z powrotem w środku. I tak na okrągło. Zastanawia mnie jedno, jak to jest, że zmoczenie łap w błocie nie jest dla nich odrażające, ale wsadzenie dupy w biały puszysty śnieg napawa je niechęcią. No tak, wiosny po kotach nie widać :) Zaczęłam się jednak do niej przygotowywać. Zaszalałam i kupiłam nasiona - nasturcji pnącej, astrów, dalii, jeżówek, lnu, cynii, wiesiołka, maciejki, lewkonii, ostrogowca, nemezji i lwiej paszczy. Jak widać większość to jednoroczne, ale uważam, że nadszedł czas i na nie. Oczywiście na da się ukryć, że nasion kupiłam więcej ;) Przerażające ile potrafię wydać pieniędzy na kwiatki, bratki i stokrotki... Ale nie samymi kwiatkami człowiek żyje. W poprzednich latach rozpoczęłam uprawę własnych warzyw i uwierzcie te sklepowe nijak się mają do własnych. Na ten sezon kupiłam brokuły, cebulę, rzodkiewkę, cukinię, dynię, pora, selera, marchewkę, pietruszkę, fasolkę szparagową, rukolę, groszek cukrowy, bób, szpinak, koper, ogórki i buraki, które zawsze mi się udawały. Wśród nowości, które pojawią się w warzywniku będzie musztardowiec i kalafior. To na tyle.
A dzisiaj prawie wiosna. Piękne słońce i temperatura na plusie zachęcają do pracy w ogrodzie. Nacięłam gałęzi i zaczęłam robić podporę pod hortensje. To część pierwsza przedsięwzięcia, bo płotek podporowy ma powstać z dwóch stron domu. Naharowałam się jak wół, a końca nie widać i oczywiście skończyły się badyle. Początek miesiąca uważam za udany :)
A ciemiernik kwitnie w najlepsze :)




Czekam na kolejny post :)
OdpowiedzUsuńZapraszam :)
UsuńU mnie tak samo z kotami, łażo w to i we wte i tylko ślady łapek roznoszą. Fajny płotek, byłam ciekawa jak to wygląda i chyba ściągnę pomysł na podobny u siebie :) Niesamowite, że kwiatek kwitnie zimą, nie wiedziałam, że są takie kwitnące zimą ciemierniki :) fajne!
OdpowiedzUsuńPłotek jest taki jaki jest :) O gustach się nie dyskutuje :) Najważniejsze, że podoba się mnie i mieszkańcom domu i oczywiście wkomponowuje się w całość ogrodu. Ja po prostu lubię tak swojsko i siermiężnie :) Ciemierniki są urokliwe ...
Usuń