Cuda na kiju.
Pierwszy tydzień lutego za mną. Robię szum w ogrodzie. Głównie porządkuję i plotę ten płotek pod hortensje. Mozolnie to idzie, ale jestem zadowolona z efektu. Przy okazji porządków znalazłam porzucony rożek jelonka. Zostawię go jako ozdobę, ale do domu nie zawlokę. Trofeum jak z polowania, a ja poluję wyłącznie z aparatem fotograficznym :) Ganianie ze strzelbą za przerażoną zwierzyną w czasach kiedy jedzenie wywala się do śmieci uważam za ostatni szczyt bezczelności. Za to ze swoich fotograficznych polowań jestem zadowolona, a byłabym jeszcze bardziej gdybym miała teleobiektyw. W końcu i na to przyjdzie czas. Na razie na liście najpotrzebniejszych zakupów widnieje preparat olejowy, bo nadchodzi (nareszcie!!!) czas w którym rozpocznę oprysk drzew owocowych. Wystarczy plusowa temperatura i drżyjcie szkodniki ;) Nie żebym miała mordercze skłonności, o nie, ja nawet ekologiczna jestem. Żal mi wszystkich owadów, nornic, turkuciów i ślimaków (poza tymi gnojami bez skorupek!) ale wiem ile złego potrafią wyrządzić roślinom. Dlatego staram się w sposób zgodny z naturalnym ograniczać populację tych najmniej fajowskich w moim ogrodzie. Ważne, że oprysk preparatem olejowym jest bezpieczny dla środowiska i nie szkodzi moim największym sprzymierzeńcom - ptakom i kotom ;) Ale żeby nie było tak heja do przodu, to na dzień dzisiejszy znowu napadało i mroźno jest. Dobrze, że pomocnik numer jeden zdążył naciąć gałęzi i zrobić przecudownej urody podporę pod róże. Poprzednią niestety uszkodził wiatr, który ostatnimi czasy wieje jak opętany. Tak to jest jak mieszka się w polu, a wokół wszystkie drzewa i krzaki są mizernej postury. Zarzuciłam pracę w ogrodzie i zajęłam się kwiatkami parapetowymi. Psikam na nie spryskiwaczem, urywam zeschłe liście i kupuję nowe. Najlepiej wychodzi mi kupowanie nowych :) Muszę się trochę opamiętać, bo wkrótce zabraknie miejsca na ich stawianie... ale zimą lepszy ogródek na parapecie niż żaden.






Ale bogactwo zwierzyny!!! Cudowne, zazdoszczę...u mnie ptaków nie brakuje;) na szczęście się nie obraziły i znów całymi stadkami się pożywiają!
OdpowiedzUsuńTo nie wszystkie :) Otóż jeszcze widziany był pan lis, borsuk, jeż, ropucha, sarny, dzik, ryjówka, jaszczurki, bóbr, a z ptaków sójka, dudek, orlik krzykliwy, dzięcioł, raniuszek, grubodziób i inne :) Najbardziej jestem dumna ze zdjęcia puszczyka uralskiego, który siedział na skrzynce prądotwórczej :) Przepiękne ptaszysko i przyleciało nie nocą tylko w mglisty dzień ... Mam nadzieję, że jak się u mnie zagęści jak u Ciebie, ptaki będą siedziały w ogrodzie na okrągło :)
UsuńJestem ciekawa tej podpory pod róże. Pozazdrościć mozna tych wszystkich zwierząt ktore odwiedzaja Twoj ogrod :)
OdpowiedzUsuńWkrótce wrzucę zdjęcie :)
UsuńPrzepięknie! Gdzie ten zając przywędrował :)
OdpowiedzUsuńNa taras, ale jeszcze w fazie początkowej.
Usuń